Żyjemy w społeczeństwie potrzebującym prądu. Mroki średniowiecza mamy daleko za sobą i teraz chcemy pędzić w kierunku świetlanej przyszłości, jaką w naszych umysłach kreują futuryści. Jednak energia elektryczna potrafi być wręcz śmiertelna dla istot żywych, trzeba było okiełznać ją i nagiąć do woli człowieka. Wiele ze współczesnych urządzeń zasilanych jest przy pomocy akumulatorów. Umożliwia to działanie poza zasięgiem przewodów sieci energetycznej. Poświęćmy zatem chwilę aby przyjrzeć się jak człowiek stworzył metodę przechowywania energii elektrycznej.

Ludzie już od starożytności eksperymentowali z energią elektryczną jednym z pierwszych wynalazków była tzw. Bateria z Bagdadu. Archeolodzy podejrzewają, że funkcjonowała na zasadzie ogniwa galwanicznego. Zbudowano je z ceramicznego naczynia i wsadzonego w środek miedzianego walca. Naczynie było wypełniane albo kwasem octowym albo cytrynowym, które były znane w tamtych czasach. Próby odtworzenia baterii okazały się sukcesem co potwierdziło teorie naukowców. Dodatkowo znaleziono również biżuterię pokrytą drobną warstwą złota, co mogło świadczyć o wykorzystaniu baterii przez rzemieślników. Następne przez wiele wieków nie poczyniono znaczących postępów w metodzie gromadzenia energii elektrycznej aż do XVII i XVIII wieku. Kiedy silny nacisk na rozwój wielu dziedzin nauki, zachęcił odkrywców do badania tego co nieznane. Pierwowzorem współczesnych akumulatorów okazał się stos Volta. Skonstruowany przez Alessandro Volta, składał się z ułożonych w równych odstępach płytek powlekanych cynkiem i miedzią, pomiędzy które umieszczone skrawki materiału nasączone kwasem. Dzięki sowim obserwacją Volt doszedł do wniosku, że efektem ubocznym reakcji pomiędzy niektórymi substancjami chemicznymi i metalami jest prąd elektryczny. Konstrukcja stosu była niestety mało praktyczna przez co nie dało się stosować jej na masową skalę. Obserwacje Volta nie poszły jednak na marne i między innymi dzięki nim w roku 1802 dr William Cruickshank stworzył pierwszy model akumulatora zdatny do produkcji na szerszą skalę. Podobnie jak swój poprzednik wiedział, że aby rekcja przebiegała sprawnie potrzebny jest odpowiedni metal i kwas, skupił jednak większy nacisk na uszczelnieniu całej konstrukcji. Obudowa wynalazku Cruickshanka składała się z drewnianej skrzynki uszczelnionej betonem. Waga całości była może i mało praktyczna, ale tylko w ten sposób przy obecnej dla tamtych czasów technologii dało się uzyskać przenośny akumulator. Ciężar i gabaryty nie były największym problemem tego wynalazku. Tak jak poprzednie akumulatory tak również i ten był ogniwem pierwotnym. Oznaczało to, że po zużyciu całej nagromadzonej energii urządzenie traciło swoją przydatność. Dopiero w 1859 roku Gastone Planté zastosował inny rodzaj kwasu, a mianowicie rozcieńczony kwas siarkowy. Pozwoliło to na ponowne ładowanie akumulatora. Masowa produkcja ruszyła 1880 roku. Akumulatory odegrały jeszcze sporą role podczas legendarnego konfliktu pomiędzy Edisonem, a Teslą o to jaki rodzaj prądu stosować w sieciach energetycznych. Założenie Edisona polegało na przesyłaniu prądu stałego, którego spadki napięcia miałby być regulowane przez akumulatory. Ostatecznie jednak wygrał Tesla i to dlatego w naszych kontaktach płynie prąd zmienny.

Tak oto od starożytnych ceramicznych naczyń po czasu współczesne akumulatory przeszły długą drogę, aby umożliwić nam korzystanie z prądu z dala od gniazdka.

 

Artykuł powstał przy współpracy z firmą Hurtownia-elektro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *